Home >> Mayotte,Nowe,Podróże małe i duże,Życie we Francji >> Kuchnia Maoré cz. 2 – lokalne owoce i warzywa
Kuchnia Maoré cz. 2 – lokalne owoce i warzywa

Zanim wyjechaliśmy na Majottę, próbowałam różnymi sposobami dowiedzieć się, co powinniśmy ze sobą zabrać na wyspę, aby nam niczego, do czego jesteśmy przyzwyczajeni nie zabrakło. Jednak kontener z przeprowadzką nie miał objętości, która się rozciągała. Musiałam więc zadowolić się najważniejszymi rzeczami i przyzwyczaić do produktów lokalnych.

Na Majocie w zasadzie nie ma innego wyboru. Trzeba jeść lokalnie. Po pierwsze dlatego, że tak jest zdrowiej. Wiele sprowadzanych z metropolii produktów jest na drogę zamrażana i nawet mięso bardzo rzadko można kupić świeże. Jeśli już się uda takie znaleźć, to jego cena dosłownie poraża. Podobnie jest z jogurtami, warzywami i owocami.

Na szczęście na tym małym rajskim kawałku, chociaż cały czas jeszcze marnie rozwiniętym, można znaleźć lokalne warzywa i owoce, którymi warto zastąpić wszystko to, co dotychczas jedliśmy.

Wiecie, że dopóki nie zamieszkaliśmy na Majocie, nie miałam pojęcia o tym, że banany można też podawać jako dodatek do mięsa i że istnieją gatunki wytrawne tych owoców? Otóż banany można gotować jak zmieniaki w lekko posolonej wodzie lub smażyć w oleju jak frytki i podawać z mięsem jako dodatek. Przyznam szczerze, że nie było to moje połączenie. Wolę te owoce zdecydowanie w formie deseru a na wyspie są one wyjątkowo smaczne. Zupełnie inne niż te, które jemy w Europie. Przede wszystkim zdecydowanie dużo mniejsze, ale także lekko kwaskowate. Najlepsze, jakie dotychczas jadłam.

Podobnie jak banany, można przygotowywać manioka – warzywo mączne, bardzo przypominające po ugotowaniu ziemniaka. Zdecydowanie lepsze w wersji smażonej, podane ze szczytpą soli i przy obowiązkowym akompaniamencie piment, czyli sosu z ostrych papryczek. Trzecim z tego typu warzyw jest fruit a pain. Ta wielka rosnąca na drzewie kulka, zdecydowanie podbiła moje kubki smakowe.

Wszystkie potrawy, jakie przygotowujemy, warto doprawiać lokalnymi przyprawami, takimi jak curry, pieprz, imbir czy papryka. Na wyspie znajdziecie też niedrogą w porównaniu z cenami europejskimi wanilię oraz cynamon.

collage-leg

Każdy, kto lubi owoce, na Majocie na pewno się nie zawiedzie. Wystarczy tylko, że zrezygnuje z owoców, które dotychczas spożywał na kilogramy w Europie, czyli jabłek, pomarańczy czy wszelkiego rodzaju śliwek. Zdecydowanie odradzam kupowanie ich w sklepie, ponieważ są bardzo drogie i zazwyczaj po przebyciu długiej morskiej drogi tracą swój smak. Kiedyś, wiedziona silną porzebą zjedzenia brzoskwini, kupiłam je w supermarkecie. Nie dość, że za trzy marne sztuki zapłaciłam ponad 8 euro ! , to jeszcze przy degustacji okazało się, że owoce w ogóle nie miały smaku i były ledwo zjadliwe. Dlatego właśnie warto przerzucić się na to, co lokalne. W zależności od sezonu możemy zajadać się wyżej już wymienionymi bananami, papają, mango czy fruit de passion.

collage-fr

Majotta może być rajem dla każdego, kto uwielbia smoothie i inne rodzaje owocowych wariacji. Kiedy połączymy ze sobą smak banana, fruit de passion, karambola i papaji, otrzymamy nie tylko pyszny, ale także zdrowy koktajl. Dodając do niego szczyptę prawie lokalnej wanilii czy cynamonu, można tę rozkosz dodatkowo pomnożyć. Taki napój można podawać w wersji bez lub z procentami. Na naszych imprezach dość często królował punch planteur. Chociaż oryginalny przepis na ten trunek pochodzi z Martiniki, to został on na potrzeby Majotty lekko zmodyfikowany.

Punch Planteur wersja Maoré

Składniki:

Rhum de la Reunion (około 1l lub do smaku)

1l soku pomarańczowego

1l soku z ananasa

1l soku multi (np. banan, papaya, mango)

3-4 fuit de la passion

1-2 limonki

0,5l płynnego cukru trzcinowego

puszka Perrier (opcjonalnie)

laska wanilli (najlepiej z Madagaskaru)

szczytpa startego cynamonu

2 karambole do dekoracji

Składniki należy dokładnie wymieszać, przelać do butelek i porządnie schłodzić. Poncz musi postać kilka godzin w lodówce, aby dobrze się „przegryźć”. Podawać w dużej misce z chochlą, tak aby każdy mógł sobie sam serwować.

Innym doskonałym aperitiwem może być punch coco, zwłaszcza, że kokosy na Majocie dostępne są praktycznie przez cały rok. ;)

palm-tree-254388_1280

Po te wszystkie wszystkie warzywa i owoce wystarczy wybrać się na marché. Największy targ znajduje się w Mamoudzou – stolicy wyspy. To tam możecie kupić wszystko, co przyda Wam się w kuchni a także upominki dla najbliższych, wykonywane ręcznie przez Mahorais. Jednak aby zrobić zakupy, nie trzeba koniecznie jechać na Grande Terre. Mieszkańcy Petite Terre zaopatrują się na swoim ryneczku w Labattoir.

Jako bonus do wpisu wklejam Wam filmik z Rynku w Mamoudzou. Zobaczcie sami, ile kolorów i jaki wybór można znaleźć na wyspie.

Na inne wpisy dotyczące Majoty, zaprawam Was TUTAJ – KLIK 

the author

Już ponad dziesięć lat mieszkam we Francji. Swoją przygodę z krajem nad Sekwaną rozpoczęłam na Korsyce, następnie przez dwa lata odkrywałam Majotte. Obecnie, od ponad czterech lat mieszkam w Fontanay sous Bois, w mieszkaniu z widokiem na cały Paryż. Jestem mamą, żoną żołnierza, kwiaciarką i blogerką z zamiłowania. Na blogu dzielę się z Wami naszą subiektywnie opisaną francuską codziennością. Opowiadam też o świętach i zwyczajach oraz o naszych podróżach - tych małych i tych dużych.

  • Mój drugi dom ;)

  • Należę do Mocarnych

  • Znajdź mnie na blogowej mapie FR

  • Archiwa

  • Kategorie

Top