Home >> Rozrywka >> Książki z Francją w tle
Książki z Francją w tle

Patrycja, Agnieszka i Paulina, to trzy kobiety, które mają ze mną wiele wspólnego. Wszystkie trzy od kilkunastu już lat mieszkają we Francji, każda z nich prowadzi bloga i jest super mamą. Różni nas jedna zasadnicza sprawa. One o swoim doświadczeniu i spojrzeniu na kraj bagietki, win i sera leśniowego napisały książki. Ja mam jeszcze wszystko przed sobą ;) Zanim jednak zabiorę się za konspekt pierwszej powieści, zdradzę Wam, co myślę o ich literackich debiutach.

Na „Moją Francję„-bloga Patrycji Todo trafiłam przez przypadek. Jej komentarz zostawiony pod jednym z postów na portalu Blogerzy ze świata zaintrygował mnie, postanowiłam więc dowiedzieć się o niej nieco więcej i tak dotarłam do informacji, że całkiem niedawno autorka wydała książkę. Chociaż jej sposób pisania bloga nie porwał mnie całkowicie, to trzeźwe spojrzenie na sytuację Francji i komentarze do wydarzeń politycznych zainteresowały. Z niecierpliwością czekałam na przesyłkę a kiedy tylko przyszła, od razu zabrałam się za czytanie. Nie mogłam jej jednak skończyć „na raz”, czytałam więc dobrych kilka dni. Patrycja Todo nie ma lekkiego pióra i dość krytycznie wyraża się o Francji. Nie mogę jednak powiedzieć, że jej subiektywna opinia o tym kraju, nie zgadza się z moimi spostrzeżeniami. Gdyby ktoś chciał usłyszeć, co myślę na temat wielu kwestii w tym państwie, odpowiedziałabym dokładnie tak, jak autorka odpowiada w „Mojej Francji”. Podczas lektury miałam chwilami wrażenie, że Patrycja czyta w moich myślach i przelewa je na papier. W swojej książce porusza ona różne ważne kwestie i próbuje pokazać, jak zmieniała się Francja w ostatnim stuleciu. Znajdziecie tam dobrą dawkę histrorii i polityki. Być może „Moja Francja” nie należy do książek, które czyta się z wypiekami na twarzy, ale na pewno warto ją poznać.

Paulina przyjechała do Paryża jako kilkunastoletnia dziewczyna z głową pełną marzeń i pustymi kieszeniami. Jej ciężka praca, niezwykła uroda i determinacja sprawiły, że stała się znaną, podróżującą po całym świecie modelką. Jej serce skradł jednak Paryż (a może raczej pewien jego mieszkaniec) i postanowiła, że to tutaj ułoży sobie życie rodzinne. O jej perypetiach możecie przeczytać na blogu Mama w Paryżu. To właśnie dzięki niemu wydawnictwo zaproponowało autorce współpracę i stało się. Miesiąc temu na rynku wydawniczym ukazała się książka Pauliny Wnuk-Crepy „Mój Paryż, Moja Miłość”. Jeśli wybieracie się do Paryża, polecam Wam lekturę przed podróżą. „Mój Paryż” to swoistego rodzaju przewodnik po mieście świateł a także po psychice przeciętnego Paryżanina. Z książki dowiecie się, dlaczego rodowity mieszkaniec stolicy rzadko się uśmiecha, jest ciągle zabiegany i co dokładnie znaczy zwrot „metro, boulot, dodo”. Poznacie też tajne zakątki miasta, o których nie wspomina większość przewodników turystycznych. Razem z Pauliną wybierzecie się na wycieczkę metrem i statkiem po Sekwanie. Wszystko to przeplatać się będzie z zabawnymi anegdotami z życia, które prowadziła jako modelka a później (i teraz) jako młoda mama, Autorka zdradzi Wam sekrety francuskiego wychowania i podzieli się przepisami na znane i pyszne lokalne dania. Będzie smacznie, przyjemnie i wesoło. Tak bardzo, że nawet nie zauważycie, kiedy minęło te kilka godzin przy lekturze i że to już niestety koniec.

Na deser zostawiam Wam „babskie pisadło”, jak nazwała je sama autorka, Agnieszka Moniak Azzopardi. Niania w Paryżu, to wciągająca opowieść o młodej Ani, która przyjeżdża do miasta zaraz po maturze z nadzieją na rozpoczęcie studiów na Sarbonie. Jest rok 1992, dopiero co Polska uwolniła się spod „skrzydeł” komuny i wszystko jest o wiele bardziej skomplikowane niż teraz. Ania ma jednak szczęście,bo znajduje pracę jako au-pair (niania). Niestety euforia nie trwa długo. Okazuje się, że dziewczyna trafia na ludzi, którzy ją wykorzystują i sprawiają, że powoli przestaje wierzyć we własne marzenia. W książce znajdziecie opisy Paryża z lat dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia i przekonacie się z jak wielką ignorancją na temat naszego kraju spotkała się Ania. Nie zabraknie także miłosnych uniesień, bo czymże byłoby bez nich babskie pisadło? ;) Jeśli macie wolne popołudnie ta książka jest dla Was. Gwarantuję, że kiedy już zaczniecie lekturę, nie oderwiecie się o niej dopóty, dopóki nie poznacie końca tej historii.

Trzy książki, trzy autorki, trzy różne spojrzenia na Francję, jej stolicę, mieszkańców i zwyczaje. Warto było przeczytać je wszystkie, chociażby po to, aby przekonać się, jak różne mogą być opinie i odczucia emigranctek z Polski, które teraz są już chcąc czy nie, ziemi francuskiej. Gdybym dziś wydała książkę, to w wielu kwestiach zgodziłabym się z autorkami, ale w wielu miałabym też inne zdanie. Wszystko to pokazuje więc, jak bardzo się różnimy między sobą i jak każda z nas inaczej czuje się na emigracji. I chyba dopiero teraz znalazłam dobry tytuł tego lub następnego posta

Każdy ma swoją Francję

the author

Już ponad dziesięć lat mieszkam we Francji. Swoją przygodę z krajem nad Sekwaną rozpoczęłam na Korsyce, następnie przez dwa lata odkrywałam Majotte. Obecnie, od ponad czterech lat mieszkam w Fontanay sous Bois, w mieszkaniu z widokiem na cały Paryż. Jestem mamą, żoną żołnierza, kwiaciarką i blogerką z zamiłowania. Na blogu dzielę się z Wami naszą subiektywnie opisaną francuską codziennością. Opowiadam też o świętach i zwyczajach oraz o naszych podróżach - tych małych i tych dużych.

  • Mój drugi dom ;)

  • Należę do Mocarnych

  • Znajdź mnie na blogowej mapie FR

  • Archiwa

  • Kategorie

Top